«

»

Cze 19

PPR2018-dzień II

Dzień II
Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
(J 20, 19-23)
Św. Paweł w Liście do Rzymian napisał, że „sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia”.
To, co wczoraj rozważaliśmy o Duchu Świętym, dary, które w nas sprawia, a mianowicie obrona Ewangelii i prawdziwego obrazu Boga, prowadzenie ku pełni Prawdy oraz otaczanie Jezusa chwałą, a więc czynienie Go ważnym, to dary dotykające naszego serca, ściśle wewnętrzne, będące owocem przyjęcia Ducha Świętego „sercem”.
Dziś, pochylając się nad sceną z przytoczonego fragmentu Ewangelii wg św. Jana, zatrzymajmy się nad tym, co czyni Duch Święty w nas, gdy wiarę w Niego „wyznajemy ustami” – a konkretnie rzecz biorąc, gdy przystępujemy do Sakramentu Pokuty, który następcy Apostołów i ich pomocnicy sprawują mocą „Ducha Świętego zesłanego na odpuszczenie grzechów”, jak głosi formuła rozgrzeszenia.
Sakramenty przecież są tą przestrzenią, w której przyjętą wcześniej sercem wiarę „wyznajemy ustami”, a wskutek tego otrzymujemy zbawienie – łaskę uświęcającą.
Pochylając się nad tym fragmentem Ewangelii nie można przeoczyć tak wymownego faktu, że pierwszym darem Zmartwychwstałego Jezusa – co z mocą podkreślił w jednej z homilii na Zesłanie Ducha Świętego Papież Franciszek – jest „Duch dany na odpuszczenie grzechów”. Pierwszym darem Pana, który zwyciężył śmierć i powrócił do swoich uczniów z mroków grobu, jest przebaczenie!
Z całą pewnością można stwierdzić, że Jezus w pierwszej kolejności dał to, co najpotrzebniejsze. Przebaczenia przecież potrzebuje każdy z nas, bo tylko na jego fundamencie grzeszny człowiek może zbudować coś trwałego. Przebaczenie zatem, jako „artykuł pierwszej potrzeby”, nie może być reglamentowane, ograniczane, a dostęp do niego grzesznik musi mieć 24/7 – „nie siedem, lecz siedemdziesiąt siedem razy”.
Ważność i konieczność przebaczenia podkreślał wiele razy Ojciec Święty Franciszek, który w swojej pierwszej homilii wygłoszonej po wyborze na papieża – co też jest bardzo wymowne – powiedział, że Kościół można „budować tylko na Krwi Pana”, a więc na Krwi obmywającej z grzechów, dającej przebaczenie, nowe życie. Ja dziś ośmielę się dodać, że również naszą Ojczyznę, za którą w tej pielgrzymce modlimy się w sposób szczególny, a także każdą inną ludzką społeczność, nie wyłączając naszych rodzin, można budować tylko na przebaczeniu, bo nie ma człowieka, który by go nie potrzebował.
Wróćmy jednak do tekstu Ewangelii i przyjrzyjmy się trzem darom Ducha Świętego, które przynosi wraz z przebaczeniem. Te dary to pokój, oglądanie Ran Chrystusa oraz posłanie – misja.
1) Pokój
To znamienne, że Jezus w przywołanej scenie z Ewangelii przychodzi do uczniów „pomimo drzwi zamkniętych”. Niepokój, zalęknienie, obawa, zamknięcie – to słowa opisujące nasze serca wtedy, gdy są zranione grzechem.
Gdy przystępujemy do spowiedzi, nasze serca mimo wszystko, mimo żalu za grzechy i postanowienia poprawy poprzedzonego uświadomieniem sobie popełnionego zła w rachunku sumienia, pozostają bardziej zamknięte, niż otwarte. Nigdy nie jesteśmy w pełni gotowi na dar przebaczenia, a – jak powiedział Papież Franciszek – spowiednikowi niekiedy, by mógł udzielić rozgrzeszenia, musi wystarczyć najmniejsza szczelina w sercu penitenta, choćby szczelina „żalu, że się nie żałuje”, by przez nią mógł wejść w to serce z sakramentalną łaską.
Jezus zatem przychodzi „mimo drzwi zamkniętych”, staje „pośrodku” tego wszystkiego, co jest źródłem mojego niepokoju, w epicentrum mojego grzechu, i posyła mi Ducha Pokoju, mówiąc „pokój Tobie!”
Ten pokój jednak to nie zaleczenie rany, chwilowa ulga, ale rzeczywiste usunięcie tego, co dotychczas sprawiało niepokój – mojego grzechu!
Takiego pokoju nie może dać świat ani żaden człowiek. Nie jest on wynikiem jakiejś umowy, kompromisu, „dogadania się”. Nie jest też on czymś negatywnym, a więc brakiem tego, co powoduje dyskomfort. Pokój Ducha Świętego to dar, niczym nie zasłużona i niesprowokowana łaska „nie do podrobienia” przez kogokolwiek, kto nie jest Bogiem!
Tylko pokój od Boga dany może być fundamentem pod budowę tego pokoju międzyludzkiego, mającego za podłoże sprawiedliwość. Tego pokoju, którego tak bardzo potrzebuje świat, a w nim i nasza Ojczyzna.

2) Oglądanie Ran Chrystusa.
Jezus, stając pośrodku uczniów i przekazując im swój pokój, pokazuje także swe zranione ręce i bok. Nam, gdy przychodzimy po pojednanie, Duch Święty także ukazuje rany Chrystusa.
Po co? Dlaczego Jezus Zmartwychwstały, Zwycięzca Śmierci, zachował rany, pamiątkę bolesnej męki?
Na pewno nie po to, by teraz wypominać człowiekowi, że tyle musiał przez niego wycierpieć. Rany Chrystusa – Rany Chwalebne – „jaśniejące chwałą” – jak mówi liturgia Wigilii Paschalnej – to dowód tego, o czym mówił św. Ireneusz: „chwałą Boga jest żyjący człowiek”.
Chwałą (a więc ciężarem!) Boga jest życie człowieka! Innymi słowy: życie człowieka jest dla Boga najważniejsze. Bóg – i to nie frazes – kocha człowieka nad życie, czego dowodem jest śmierć Jezusa i rany Mu zadane.
W każdej spowiedzi Bóg zapewnia mnie, że moje życie kocha nad swoje Życie, i że umarł właśnie po to, by teraz mi to życie jeszcze raz przywrócić.
Rany Chrystusa, które ukazuje nam Jego Duch, to także antidotum na zło nam, ludziom odkupionym, zagrażające. Abp Grzegorz Ryś powiedział kiedyś, że gdy konsekwencje ludzkich grzechów zdają się przelewać czarę goryczy, a świat staje niemalże na krawędzi zagłady, Jezus temu srożącemu się złu pokazuje swoje Rany i mówi stanowcze „dość!”
„Ja konsekwencje tych grzechów już poniosłem i je odkupiłem!”
Rany Jezusa wstrzymują zło. W Niebie dopiero dowiemy się, ile razy w tych Ranach nasza Ojczyzna – dziś dziękująca za sto lat niepodległości – znalazła ocalenie potężniejsze, niż jakakolwiek ochrona militarna.
I wreszcie Rany naszego Zbawiciela to niezbity dowód na to, że Bóg ze zła może wyprowadzić dobro, a grzech – o ile zostanie poddany Bożemu Miłosierdziu – może stać się tytułem chluby.
Przypomnijmy sobie przypowieść o człowieku, który znalazł skarb ukryty w roli – poszedł, sprzedał wszystko, co miał, by kupić tę rolę. Przychodząc do Sakramentu Pokuty jesteśmy jak ten człowiek – przyznajemy, że skarb łaski jest cenniejszy niż wszystko inne.
Co jednak jest tą walutą, za którą nabywam rolę, w której ukryty jest ów skarb?
Nie nasze dobre uczynki ani modlitwy – bo to wszystko owoc łaski w nas pracującej – ale grzech. Tylko grzech jest „nasz”, jest moim osobistym, autorskim dziełem, tą walutą, którą w spowiedzi honoruje Jezus, „sprzedając” mi w zamian najcenniejszy skarb – Siebie Samego.
Zrozumiał to św. Paweł, gdy napisał, że „najchętniej będzie się chlubił ze swoich słabości, aby zamieszkała w nim Moc Chrystusa”. Rozumiem to także ja za każdym razem, gdy w konfesjonale „chlubię się z moich słabości”, a w zamian otrzymuję „Moc z wysoka”.
Ta pokrętna dla ludzkiego umysłu Boska logika to cios dla szatana – to, do czego na skusił, sprowokował, staje się tutaj drabiną, po której wspinamy się wyżej, niż tam, skąd spadliśmy. Podobnie Rany Chrystusa – będąc pamiątką pozornego triumfu zła, stały się ostatecznie wiecznotrwałym znakiem jego klęski.
3) Posłanie.
I wreszcie trzeci dar Ducha udzielony wraz z przebaczeniem – posłanie.
Jak Ojciec posłał Jezusa, tak dziś Jezus przez swego Ducha posyła tego, komu przebacza, by stał się ambasadorem Jego miłosierdzia. By budował nową wspólnotę, mającą odpuszczenie grzechów za fundament – wspólnotę pojednanych braci, „armię rozgrzeszonych”, jak niedawno powiedział Papież Franciszek.
Miłosierdzie przecież zawsze domaga się, by je „podać dalej”!
Kończąc: pielgrzymujemy w tym roku pod hasłem „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”. Szczególną przestrzenią, w której realizują się te słowa, a Duch odnawia i upiększa oblicze świata, jest Sakrament Pokuty.
Zatem – jeśli chcę, by dokoła mnie było lepiej i piękniej, a dalej – jeśli chcę upiększyć oblicze mojej Matki – Kościoła i Ojczyzny – Polski – potrzebuję po prostu iść do spowiedzi. A dalej Duch sam mnie poprowadzi.
Chwała Ojcu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *