«

»

Cze 21

KONFERENCJE 2017 – DZIEŃ III

KONFERENCJA MP3 - DZIEŃ III (51 pobrań)

KONFERENCJA DZIEŃ III (56 pobrań)

Dzień III – Bardziej przykład niż wykład

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! To już ostatni dzień naszych rekolekcji w drodze. Jak szybko minęło! Pielgrzymka to zawsze dobry czas poznawania Boga, ludzi ale i samego siebie. Jeśli jest Ci dziś ciężko, może trochę marudzisz, nie dajesz rady to życzę odwagi na tej końcówce. Pamiętaj, kto daje z siebie wiele również wiele otrzymuje.

Rozpocznijmy nasze rozważania od Słowa Bożego, wracamy do Ewangelii Mateusza, pierwszego dnia mówiliśmy o soli, dziś będzie o świetle: Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

W końcu dotykamy sedna naszych rozważań – dziś będzie o chrześcijańskim świadectwie, o tym jak głosić ukrzyżowanego Pana, o którym słyszeliśmy w utworze. Te konferencję chciałbym nazwać:  Bardziej przykład niż wykład. Na początek samo życie:

  1. a) Czyny nie słowa

Był jednym z najbliższych współpracowników króla Henryka VIII.  Człowiekiem wysokiego stanowiska, kanclerzem Anglii, znanym ze swego humoru. Bardzo dbał o swoją rodzinę, miał czwórkę dzieci. W swoich pismach nadmieniał, że nie ma dla niego ważniejszej rzeczy niż rozmowa z dziećmi i żoną. Na przyjęciach był ozdobą towarzystwa: pogodny i spokojny człowiek. Można powiedzieć – równy facet. Kto to taki ? Tomasz Morus! Dlaczego zginął? Nazywał rzeczy po imieniu. Kiedy król Henryk VIII zmieniał żony jak rękawiczki i chciał aby Kościół mu w tym przyklasnął Kościół się nie zgodził. Wtedy król siebie uczynił Kościołem i głową. Biskupom kazał podpisać akt supremacji czyli posłuszeństwa jemu. Wielu podpisało. Nie musiał podpisywać Morus, nie był biskupem, jednak został zmuszony do podpisania. Nie podpisał, uznał że trzeba się bardziej bać Boga, a nie ludzi. Nie cofnął się, nie stchórzył. Ścięto go na londyńskim Tower Hill. Był człowiekiem sumienia. Był światłem – pokazał, że są niezbywalne wartości, których nie można zdradzić i nie bał się tego publicznie okazać. Wierny sumieniu aż do końca.

Czas na drugi przykład. Żył zaledwie 24 lata, ale to wystarczyło, aby został nazwany przez Ojca Świętego Człowiekiem ośmiu błogosławieństw. Silny i wysportowany młodzieniec. Chodził zawsze uśmiechnięty i radosny. Pochodził z bardzo bogatej rodziny, ale zwykle miał puste kieszenie. Dlaczego ? Często widziano go z jakimiś paczkami, w których miał odzież, lekarstwa, żywność, zabawki i książki – wszystko dla ludzi potrzebujących. Jego miłość do bliźnich była tak wielka, że nie bał się opiekować ludźmi chorymi na zaraźliwe i śmiertelne choroby. Sam robił im zastrzyki, aplikował leki i obmywał. Mawiał: „Jezus przychodzi do mnie w Komunii świętej każdego dnia, a ja odwdzięczam Mu się za to w dostępny mi, skromny sposób – odwiedzając Jego biedaków”.

Troszczył się nie tylko o potrzeby materialne swoich podopiecznych. Dzielił się z nimi dobrym słowem, dbał o ich sferę duchową. Co miesiąc przyprowadzał do spowiedzi ubogich, którymi się opiekował, a w dzień później do Komunii św. – i wraz z nimi przystępował do sakramentów.  Przy tym świetnie pływał, jeździł na rowerze, na nartach i konno. Jednak jego największą pasją była alpinistyka, żyjąc w pobliżu Alp często organizował wraz z koleżankami i kolegami, przez których był szczerze lubiany wyprawy na alpejskie szlaki, ściany i lodowce. Zwykły – niezwykły chłopak. Nie wstydził się wiary. Często na górskim szlaku lub w pociągu rozpoczynał odmawiać na głos różaniec.  Było w Nim coś co pociągało ludzi do Niego. O kim mowa ? Pier Georgio Frassati. Nazywany przez przyjaciół Valanga di Vita co znaczy po włosku Lawina Życia. Nie siedział na kanapie, ale z życia czerpał pełnymi garściami.

Te dwie postaci pokazują nam właściwą drogę głoszenia Jezusa: Ważne są słowa, trzeba mówić i napominać, ale ważniejsze jest życie tym co głoszę. Bardziej przykład niż wykład. To klucz w dawaniu innym Jezusa.

Wiecie dlaczego serca ludzi są zamknięte na chrześcijaństwo? Chcecie wiedzieć? Mam nadzieję, że się nie obrazicie. Bo widzą nas. Mówię to również o sobie. Kiedyś Ghandiemu zadano pytanie: Czy ty słyszałeś o Jezusie? On odpowiedział: tak, to był ktoś jedyny, wyjątkowy. Padło kolejne pytanie: Dlaczego nie zostałeś chrześcijaninem? Co usłyszał jego rozmówca? Nie zostałem chrześcijaninem, bo nie chce być taki jak chrześcijanie. My kochamy Jezusa, uwielbiamy, ale czy go naśladujemy? Inaczej nauczamy niż żyjemy – tę postawę mocno piętnował Jezus. Wybaczcie mi uogólnienie, bo każde jest krzywdzące, ale coś w tym jest. Teraz wyobraź sobie, że w Twoim domu na tydzień zamieszkał św. Paweł lub Piotr. Widzi co oglądasz w telewizji, z jakich stron internetowych korzystasz, jak się odzywasz do bliskich, jak traktujesz starszych? Co by o nas powiedział ? Czy rzeczywiście nasze życie to naśladowanie Chrystusa? Mów o Chrystusie tylko wtedy gdy Cię ktoś zapyta. Ale żyj tak, żeby pytano Cię o Chrystusa!

  1. b) Apostolstwo uśmiechu

Ważna cecha głosiciela dobrej nowiny to uśmiech na twarzy. Mówiła o tym Św. Urszula Ledóchowska, nazwała to nawet apostolstwem uśmiechu, oto jej słowa: Mieć stały uśmiech na twarzy, zawsze – gdy słońce świeci albo deszcz pada, w zdrowiu lub w chorobie, w powodzeniu albo gdy wszystko idzie na opak – o to niełatwo! Uśmiech ten świadczy, że dusza twa czerpie w Sercu Bożym tę ciągłą pogodę duszy, że umiesz zapomnieć o sobie, pragnąc być dla innych promykiem szczęścia. Chrześcijanin to człowiek radosny. Jeśli wieje ode mnie smutkiem, goryczą, wszystkiego się czepiam, jeśli lubuję się w obgadywaniu innych, a o moją pomoc trzeba prosić czasem do upadłego, to czym ja pociągnę? Popatrzą na mnie i powiedzą: Jeśli to ma być Chrystusowy człowiek to ja dziękuję. Pamiętaj: z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz !

Wspomniany Tomasz Morus był mistrzem humoru: W drodze na szafot, miał żartować, prosił kata aby ten pomógł mu wejść na stopnie, bo z powrotem postara się zejść sam. Podwinął także bujna brodę, by uchronić ją przed ścięciem – ponieważ ona króla nie zdradziła.

  1. c) Akwizytor dobrej nowiny

Teraz kilka słów o tym, czego się wystrzegać. Przede wszystkim sztuczności. Pamiętajmy że nie jesteśmy akwizytorami dobrej nowiny, którzy na siłę próbują wcisnąć ludziom towar. Trzeba głosić, ale nic na siłę. Żeby nie było jak w kawale: katechetka na lekcji religii pyta się dzieci: – dzieci, co to jest? Rude najczęściej można to  spotkać w parku, ma rudą kitę i lubi orzechy. Jasiu odpowiada: – Na 99% to wiewiórka, ale jak to pytanie zadała pani to musi być Jezus. Wszystko tłumaczyć Jezusem, wykrzyczeć go na siłę, nie tędy droga. Życie według Ewangelii samo się broni.

Teraz pytania do przemyślenia: Czy nie uciekasz przed głoszeniem Jezusa? Chrześcijanin to osoba, dzięki której innym łatwiej uwierzyć w Boga. Czy jesteś osobą dzięki której innym łatwiej uwierzyć?

Powoli kończymy nasze pielgrzymowanie, usłysz jeszcze raz te słowa: Idźcie i głoście, lub inaczej idź i głoś Tomku, Andrzeju, Szymonie, Agato, Karolino, Dominiko… Idź i głoś w swojej rodzinie, może potrzebują tego twoi rodzice, lub rodzeństwo, idź i ogłaszaj w szkole, wśród swoich znajomych. Wyrusz do miejsca Twojej pracy, tam również potrzeba świadectwa. Idź i głoś, że Jezus żyje! Pozwól, że na zakończenie zacytuję papieża Benedykta XVI, skierował te słowa w orędziu do młodzieży przed ŚDM w Rio:

Kiedy czujecie się nieadekwatni, niezdolni, słabi w głoszeniu i świadczeniu wiary, nie lękajcie się. Ewangelizacja nie jest naszą inicjatywą i nie zależy przede wszystkim od naszych zdolności, lecz jest przede wszystkim ufną i posłuszną odpowiedzią na wezwanie Boga, dlatego opiera się nie na naszych siłach, ale na Jego mocy.(…) Dlatego zachęcam was, byście się zakorzenili w modlitwie i sakramentach. Autentyczna ewangelizacja zawsze rodzi się z modlitwy i jest przez nią wspierana: musimy najpierw rozmawiać z Bogiem, abyśmy mogli mówić o Bogu. I w modlitwie zawierzamy Panu osoby, do których jesteśmy posłani, prosząc go, aby dotknął ich serca. Prosimy Ducha Świętego, aby nas uczynił swoimi narzędziami dla ich zbawienia. Prosimy Chrystusa, aby dał odpowiednie słowa naszym wargom i uczynił nas znakami swojej miłości.”

Dziękuję Ci za wspólne pielgrzymowanie, trzy dni, które minęły bardzo szybko. Cieszę się, że mogłem Ci towarzyszyć poprzez rozważania. Do zobaczenia w Różanymstoku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *