«

»

Cze 16

KONFERENCJE 2016 – DZIEŃ DRUGI


image001

PLIK MP3 - DZIEŃ II (219 pobrań)

PLIK TEKSTOWY KONFERENCJI - DZIEŃ II (234 pobrania)

Spotkać Miłosiernego Boga

Jesteśmy już na półmetku naszego pielgrzymowania, jeżeli komuś jest ciężko to niech się wybierze na Pieszą Pielgrzymkę Częstochowską, ta odległość od Białegostoku będzie najprawdopodobniej przemierzana jeszcze pierwszego dnia. Na marginesie w tym roku Pielgrzymka Częstochowska przeżywa swój Jubileusz, po raz 30 wyruszy z Białegostoku. Ponieważ mój kolega kursowy jest jej kierownikiem, zapraszam w jego imieniu was wszystkich serdecznie. Może właśnie pielgrzymowanie piesze jest Twoją drogą zbliżania się do Pana Boga?

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Ks. Kamil Ciulkin, kierownik naszej pielgrzymki, zasugerował aby tematem dzisiejszych rozważań, były osoby, które dla nas mogą być konkretnymi wzorami miłosierdzia. Zdarza się tak, iż myślimy, że życie tych osób było pełne doświadczenia Bożej obecności. Wydaje się nam czasami, że osoby te niemal chwytały Pana Boga za nogi i nie miały żadnych wątpliwości w wierze. Ależ nic bardziej mylnego. Osoby o których za chwilę usłyszysz były podobne do Ciebie, w tym, że nie zawsze potrafiły odkryć sens tego co robią, nie zawsze ta droga którą kroczyły wydawała się im najlepszą. I nie zawsze widziały sens swoich zmagań, nieraz nie widząc zupełnie ich owoców.

Chciałbym, abyś słuchając o tych wzorach miłosierdzia spojrzał na swoje życie i dzisiaj szczególnie poszukiwał odpowiedzi na pytanie: „jak Bóg działa w moim życiu?”

Rok 1905 – w małej wioseczce Głogowiec przychodzi na świat Helena Kowalska. Jest jednym z wielu dzieci państwa Kowalskich, nikt nie spodziewa się wtedy, że stanie się ona jedną z najbardziej rozpoznawanych świętych kościoła Katolickiego, a jej imię stanie się wymieniane przez Papieży jako przykład życia oddanego Bogu.

Wielu z nas pragnie doświadczać w sposób nadzwyczajny działania Pana Boga w swoim życiu. I nic w tym dziwnego, jesteśmy ludźmi, którzy widzą, słyszą, czują. To piękne, że tak wielu z was szuka Boga podczas spotkań charyzmatycznych i przekonuje się, że on rzeczywiście przychodzi, aby zmieniać życie. Nie można się jednak zatrzymać tylko na tym, bo sposoby działania Pana Boga są nieograniczone i nie da się ich zaplanować. Tak też było w życiu siostry Faustyny. Czuła ona wezwanie do życia doskonalszego, świętego, lepszego od wieku 7 lat. I jak to z nami bywa, ona dzisiaj uważana za wielką świętą, pisze w Dzienniczku, że nie zawsze była posłuszna głosowi łaski.

Jak wielu z nas uciekała przed Bogiem, czasami nie rozumiała Jego działania. Ale On miał swoje sposoby.  Momentem przełomowym w jej życiu, była decyzja, aby razem ze swoją starszą siostrą wybrać się na bal. Tam zobaczyła cierpiącego Chrystusa, który powiedział do niej: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz”, w Dzienniczku pozostawia zdanie, które wyraża to co stało się potem: „W tej chwili umilkła wdzięczna muzyka, znikło sprzed moich oczu towarzystwo, w którym się znajdowałam, pozostał Jezus i ja”. Chrystus ma swoje sposoby, aby dotrzeć i do Ciebie. Może właśnie na tej pielgrzymce doświadczysz Jego mocy i obecności. Może sprawi, że tak jak dla św. Faustyny, zniknie sprzed twoich oczu to co drugorzędne, a odkryjesz to co najważniejsze. Działania Boga nie da się przewidzieć ani zaprogramować, można jedynie jego oczekiwać…

Bóg powierzył siostrze Faustynie prawdy, które miała przekazać całemu światu. To niezwykłe, że towarzyszył jej kapłan, który był profesorem naszego białostockiego seminarium, przez co my wszyscy jesteśmy tak mocno związani z jej osobą.

Kapłanem tym był zwykły, niczym nie wyróżniający się ksiądz – Michał Sopoćko. Ponieważ jej spowiedzi się wydłużały nakazał jej spisywać wszystko to co dokonywało się w duszy w zwykłych zeszytach. Z tego powstał „Dzienniczek”, jedno z najpiękniejszych dzieł o przyjaźni i dobroci Boga. Obecnie przetłumaczony na niemal wszystkie języki świata.

Pan Jezus nakazał siostrze Faustynie zrealizowanie 5 zadań. Nie wiem czy o tym wiesz, ale w chwili jej śmierci nie udało się jej osiągnąć prawie nic. Wszystko to co oczekiwał Pan Jezus spełniło się dopiero po jej śmierci przy pomocy jej spowiednika ks. Michała. Nie oznacza to jednak, że jej starania nie miały sensu. Bardzo ważne są słowa, które do siostry Faustyny powiedział Pan Jezus, a które mogą nam ukazać, co tak naprawdę w życiu duchowym jest ważne: „Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za trud i cierpliwość dla mnie podjęty (Dz 86)”. Nie raz zdarzyło ci się na pewno na modlitwie trwać przed Bogiem niczego nie czując, wydawało Ci się może, że taka modlitwa nie ma sensu. Jednak nasza miara nie jest miarą Boga. Nie raz jest tak, że to co kosztuje ma wartość, to co okupione wysiłkiem przynosi owoc.

Bóg ma jednak swoje plany i wybiera za swoje narzędzie tego, kto mu się podoba. Aby zobaczyć to w jaki sposób działa, nieraz potrzeba czasu, a kiedy Ci się wydaje, że to co przeżywasz pozbawione jest sensu, nie poddawaj się lecz czekaj na światło. Jest przepiękna opowieść, którą usłyszałem po raz pierwszy w zeszłym roku od jednego księdza, w chwili gdy tego potrzebowałem, chociaż on o tym nie wiedział. Pozostawiam Ci ją bez komentarza:

Kiedyś żył sobie pewien farmer, który uprawiał ziemię. Pewnego dnia przyszedł do niego sąsiad i powiedział:

– Zobacz! Twoje pole zostało stratowane, mnóstwo plonów jest zniszczonych. Źle się dzieje sąsiedzie.

Farmer odpowiedział na to ze spokojem:

– Może to i źle, może to i dobrze.

 

Następnej nocy farmer wysłał na pole swojego syna, aby ten zbadał sprawę i dowiedział się co lub kto powoduje takie straty. Syn zaczaił się w krzakach i zobaczył, że powodem strat jest piękna klacz! Pochwycił ją więc i przyprowadził do stodoły. Wszyscy we wsi mu zazdrościli:

– Jakże pięknego konia Pana syn złapał! Pan to ma szczęście!

Farmer skwitował to mówiąc:

– Może to i dobrze, może to i źle.

 

Po kilku tygodniach koń uciekł i zniknął gdzieś w lesie. Sąsiedzi znów to skomentowali:

– Pan to ma pecha, teraz ani porządnych plonów, ani konia. Trzeba było go lepiej pilnować!

Farmer spokojnie odpowiedział:

– Może to źle, a może to dobrze?

 

Nazajutrz klacz powróciła do właściciela, tym razem jednak za nią przybył też zwabiony jej urokiem potężny ogier!

– Pan to ma szczęście! Teraz masz Pan dwa konie, jesteś bogaty!

– Może to i dobrze, a może to i źle.

 

Syn farmera postanowił ujeździć ogiera, ten jednak nieprzywykły do siodła stanął dęba i zrzucił chłopca na ziemię. Pech chciał, że chłopak złamał nogę i nie mógł pracować. Sąsiedzi zbiegli się przerażeni:

– Tyle cierpienia w tym domu! Taki pech! Co wam po koniu, jak chłopak ma teraz nogi połamane?

Farmer wzruszył ramionami:

– Nie wiem czy to dobrze, czy to źle.

 

Wkrótce potem wybuchła wojna i król zażądał, aby wszystkich młodych mężczyzn wcielić do wojska. Gdy przybyła komisja poborowa zabrali wszystkich chłopców, oprócz syna farmera, który miał złamaną nogę. Sąsiad na to:

– Wy to macie szczęście. Moich synów zabrali i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ich zobaczę, a Pana dzieci w spokoju w domu siedzą.

– Może to i dobrze, może to i źle

 

Nie oceniaj jednoznacznie tego co aktualnie przeżywasz, w rzeczywistości nie wiesz, czy to dobre czy to złe. Papież Franciszek powiedział w jednym z najważniejszych wywiadów, że miłosierdzie to imię Boga, a On nie może nie głosić miłosierdzia, skoro się poczuł przez nie ogarnięty.

Papież Franciszek po raz pierwszy doświadczył Bożego Miłosierdzia w sposób wyjątkowy, gdy miał 17 lat, być może był właśnie w Twoim wieku. Na zewnątrz nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, ale dla młodego wówczas Jurka, wydarzenie to zaważyło na Jego przyszłości. Był 21 września 1953 roku, w Argentynie Dzień Wiosny. Przechodził on wówczas obok kościoła do którego nieraz wstępował, aby się pomodlić. Tego dnia poczuł nieodpartą chęć, aby się wyspowiadać. Uczynił to w pierwszym konfesjonale po lewej strony, u nieznanego mu wówczas kapłana. „Kiedy spowiadałem się u niego – pisze papież – poczułem się przygarnięty przez Boże miłosierdzie”. Jerzy wrócił do domu odmieniony z mocnym postanowieniem oddania się Panu.

Otwórzmy oczy i zobaczmy jak Bóg prowadzi nas poprzez tajemnicę swojego miłosierdzia w naszych czasach. Najpierw siostra Faustyna i ksiądz Sopoćko, później Jan Paweł II, który jako drugą encyklikę, pisze encyklikę o Bożym Miłosierdziu, ogłasza siostrę Faustynę świętą, ustanawia Święto Bożego Miłosierdzia i odchodzi do Pana w wigilię tego święta. Później papież Benedykt, który stwierdza, że „Miłosierdzie jest tak naprawdę najważniejszym elementem ewangelicznego przesłania”, a po nim papież Franciszek, który już od swojego pierwszego wystąpienia głosi Boże Miłosierdzie i mówi, że Miłosierdzie to imię Boga.

A czy Ty spotkałeś już Boga w Jego miłosierdziu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *